Lekcje się skończyły, a Vivien znalazła w tym czasie rozwiązanie by zaspokoić swoją ciekawość. Postanowiła go śledzić.
-No proszę, Lynn. Ja chcę się tylko dowiedzieć kilku rzeczy.- rudowłosa prosiła przyjaciółkę.
-Nie i koniec. Upadłaś na głowę.- nie zgodziła się.
-Skoro tak, to idę sama. To będzie twoja wina jeśli coś mi się stanie.
Viv odwróciła się na pięcie i ruszyła za znikającym za rogiem Hayden'em. Postanowiła go śledzić.
Dlaczego? Sama tego nie wie. Chciała wiedzieć, dlaczego on jest taki "dziwny".
Szła za nim starając się nie robić hałasu, zachowując odległość.
Gdy chłopak skręcał w coraz to bardziej ukryte, ciasne i zatęchłe uliczki, gdzie nie mogła się schować zaczęła mieć wątpliwości. Co się stanie gdy ją zauważy?
W końcu chłopak się zatrzymał i usiadł pod ścianą. Viv chcąc obserwować go nie będąc wykrytą schowała się za jakimś starym łóżkiem wyrzuconym na śmietnik.
No i co teraz zrobisz, co? Będziesz tak siedział?
Patrzyła, jak wyciągnął z plecaka książkę i zaczął ją czytać.
-Co do cho...-przerwała zatykając usta dłoni i dokończyła w myślach- cholery ona wyprawia.
Czytać? W takim miejscu? Na mózg mu padło?
Chłopak siedział tak przez kilkanaście minut, aż w końcu strony jego książki stanęła w miejscu.
-Zasnął?-zapytała siebie po cichu.
Chłopak nie ruszył się, więc albo nie usłyszał, albo naprawdę śpi.
Zaczekała jeszcze kilka minut i zdecydowała się podejść.
Ukucnęła przed nim i przyjrzała się mu. Zobaczyła jego blond włosy opadające na jego czoło i zamknięte oczy.
On jest naprawdę ładny.
Patrzyła na niego, patrzyła i nie mogła przestać. On był taki śliczny ja spał.
-Buuu-krzyknął blondyn łapiąc dziewczynę za ręce i przyciskając do ściany.Ta krzyknęła przerażona i otworzyła szeroko oczy.
-Dlaczego mnie śledzisz? -zapytał wprost do jej ucha nadal mocno trzymając jej nadgarstki.
Czuła jego oddech na karku. Przeraziła się. Od razu pożałowała tej decyzji, a ze strachu nie mogła wydobyć z siebie słowa. Po kilku chwilach uspokoiła się trochę.
-Ja...ja... przepraszam. Nie wiem dlaczego... tak jakoś...-nogi jej się ugięły, a chłopak puścił jej ręce. Osunęła się powoli na ziemię, spuściła głowę, a włosy przysłoniły jej twarz.
Nadal się bała. On mógł jej coś zrobić, a ona o tym nie pomyślała.
Głupia. Głupia.
Załkała cicho a potem zaczęła się śmiać.
Hayden na początku żałował, że ją tak nastraszył, lecz po chwili zirytował się.
-Z czego się śmiejesz?-rzucił
-Z.. z mojej głupoty. -gdy to powiedziała, przestała się śmiać i spojrzała na chłopaka.
Tusz rozmazał się jej na twarzy tworząc czarne smugi na policzkach.
-Przepraszam-powiedział chłopak nie patrząc na nią.
-Za co?-spytała nie ukrywając zdziwienia.
-Za to, że cię przestraszyłem. Nie chciałem doprowadzić cię do płaczu.-spojrzał w końcu na nią.
-Ach, za to. Nic się nie stało. To moja wina. Nie powinnam była cię śledzić- wstała i wytarła twarz chusteczką wyciągniętą z plecaka- Pójdę już. Do zobaczenia jutro w szkole.
-Do zobaczenia.
Dziewczyna zrobiła kilka kroków i już miała skręcić w jedną z uliczek, gdy Hayden złapał ją za ramie.
-Wyjście jest w tą stronę. -skazał kciukiem w tył.
-Eee zgubiłam się.
-Jesteś upierdliwym kurduplem. Chodź za mną. -i ruszył przodem
~*~
Chłopak stał oparty o murek z fajką w ustach. Czekał, na znajomych.
Znajomych, właśnie. Przyjaciółmi ich nazwać nie mógł. Nie ufał im, a oni mu też. Byli po prostu pierwszymi i jedynymi z którymi się zakolegował.
-No hej, stary. Idziemy dziś do mnie.- Zapytał jeden z szóstki chłopców.
-Sorry Luke, nie dzisiaj.-odpowiedział gdy przypomniał sobie, że miał coś zrobić.
-No dobra.
Pożegnał kumpli i poszedł dalej. Skierował się w stronę sklepu. Musiał zrobić zakupy i posprzątać w domu, oraz zarobić coś trochę na rachunki, które na szczęście były niskie.
Wziął koszyk i zaczął krążyć między pułkami. Najpierw wziął chleb, jakieś najtańsze parówki, bo na wędlinę było za mało i butelkę wody. Po zebraniu wszystkich rzeczy ruszył do kasy. Za nim do niej doszedł zauważył dziewczynę, której się rozsypały monety.
-Pomogę.-powiedział z uśmiechem kucając obok dziewczyny.
Razem szybko zebrali bilony i wstali.
-Dziękuję. -dziewczyna także się uśmiechnęła odgarniając brązowe włosy z twarzy-A my się przypadkiem nie uczymy w tej samej klasie?
-Yyy no chyba tak. Lynn? Chodzisz ciągle z tym rudym kurduplem... hmmm.. Vivien.
-Kurduplem? Trochę szacunku dla mojej przyjaciółki.- zrobiła naburmuszoną minę
-Och, przepraszam, ale nie zmienisz tym jej wzrostu. Jest kurduplem i nim będzie.
Dziewczyna pokręciła tylko głową i poszła do kasy zostawiając chłopaka samego. Kevin chwilę po niej też poszedł zapłacić za zakupy.
KONIEC CZĘŚCI I
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Według mnie to za mało na jeden rozdział, więc będzie podzielony na 2 części, bo teraz nie mam sił pisać, a mam kilka pomysłów w głowie. Będę codziennie po trochu dopisywać do nowego rozdziału, więc na weekend powinien być.
Do zobaczenia smerfiki :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz