-Blake!!!-krzyknęła dziewczyna przytulając się do chłopaka.
-Też się cieszę, że cię widzę.-uśmiechnął się Blake.
Oboje usiedli na podłodze i rozmawiali tak jak co dzień o przebiegu dzisiejszego dnia. Potem szatynka poprosiła o naukę gry na gitarze. Blake pokazywał pewne części melodii, a Belinda starała się je zapamiętać i powtarzała je. Chłopak zaczął ją uczyć zanim zaczęli ze sobą chodzić. W gruncie rzeczy to dzięki ich spotkaniom pokochali się. Po 2 latach nauki dziewczyna przerwała ją, lecz teraz nadal uczy się raz na jakiś czas, gdy oboje mają na to ochotę i czas.
-Dobra, koniec. Palce mnie bolą. Przepraszam, nie ćwiczyłam ostatnio.-Belinda odłożyła gitarę i oparła głowę o łóżko, bo siedzieli na podłodze.- Zmęczona jestem.
Chłopak objął ją, a ona położyła głowę na jego ramieniu i przymknęła lekko oczy. Nie zauważyła nawet kiedy zasnęła.
~*~
Gdy Hayden wyprowadził Vivien z bocznych uliczek przystanęli na chwilę.
-Ja cię jeszcze raz przepraszam. Nie wiem co mi strzeliło do głowy.-powiedziała dziewczyna.
- Wybaczam, nie musisz tego tak rozpamiętywać. Następnym razem po prostu myśl. Do zobaczenia.- uśmiechnął się i ruszył w swoją stronę.
-Do zobaczenia.
Dziewczyna obróciła się na pięcie i poszła w kierunku swojego domu. Mieszkała w dwupiętrowym domu, z dużym podwórkiem, brukowanym chodnikiem i ścieżkami wysypanymi żwirem, oraz garażem.
Gdy przekroczyła furtkę podbiegł do niej biało-czarny huski, o niebieskich oczach machając wesoło ogonem.
-Aki, pieseczku. Stęskniłeś się co? Już pani przyszła. Przepraszam, że tak długo.-mówiła Viv tarmosząc gęstą sierść pupila.- Pójdę tylko coś zjeść i pójdziemy pobiegać. Poczekaj na mnie.
Aki wlepił w nią parę niebieskich oczu. Wydawało się jakby zrozumiał. Gdy dziewczyna przywitała się z czworonożnym przyjacielem, weszła do domu i rozebrała się.
-Mamo! Tato! Wróciłam!. -krzyknęła, by rodzice usłyszeli jeśli byli w domu.
Jednak nikt nie odpowiedział, co oznaczało tylko, że są nadal w pracy. Vivien odłożyła plecak do pokoju i poszła do kuchni. Na drzwiach lodówki wisiała karteczka:
" Hej kotku. My jesteśmy w pracy i wrócimy późno. Jeśli będziesz głodna zrób sobie coś do jedzenia. Nakarm też Aki'ego. Nie czekaj na nas. Buziaki.
Mama"
Dziewczyna odczepiła ją i wyrzuciła do kosza. Następnie zajrzała do lodówki i wyjęła resztki z wczorajszego obiadu do podgrzania.
Gdy zjadła nasypała trochę karmy do miski Aki'ego i wyszła z nim pobiegać.
~*~
Lynn niedawno wróciła ze sklepu. Zostawiła wszystko na stole, a teraz siedzi w pokoju i wpatruje się w telefon.
Viv, zadzwoń... przez ciebie czuję się winna, że cię zostawiłam
W końcu zrezygnowana odłożyła telefon i zaczęła odrabiać lekcje.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy już cały 2 rozdział. Wiem, to jest badziewne, ale jakoś trzeba zacząć, a tak sama z siebie w końcu zacznę to olewać, więc wolę prowadzić bloga.
Rozdział był gotowy już z tydzień temu, ale część tekstu wzięła mi się coś tak ustawiła, że żeby wrócić do poprzedniego stanu to musiałam to przepisać. Niestety jestem leniem i dopiero dziś się na to zdobyłam.
Teraz jeszcze jest mało akcji i muszę dodać trochę więcej opisów-nie jestem w tym dobra-, ale najpierw musi się to wszytko trochę rozkręcić.
Dobra, nie zanudzam was już smerfy.
Wasza Kara-chan
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz